Zderzenie nad Überlingen (71)

Temat: zarazenie gronkowcem
witam
mam takie pytanie
czy jesli prababcia mojego dziecka
zlapala gronkowca w szpitalu przy operacji nogi
miala kontakt z moim dzieckiem
to czy mam w jakis sposob obawiac sie zarazenia gronkowcem.

nie bylo bezposredniego kontaktu z rana/opatrunkiem
mogl byc kontakt posredni.

bardzo prosze o informacje jak gronkowiec moze sie przenosic
miedzy ludzmi

pozdrawiam
jarek


Źródło: topranking.pl/1849/zarazenie,gronkowcem.php


Temat: Niegojąca się rana (gronkowiec?)
GrzegorzP napisał(a):


Dzień dobry!

Osoba z mojej rodziny została zarażona w trakcie operacji nogi gronkowcem
złocistym, szpitalną odmianą.


Nie chcę Cię straszyć, szukaj oczywiście różnych możliwości, ale w mojej
rodzinie był podobny przypadek (też zarażenie w trakcie operacji) i
niestety osoba zarażona jest unieruchomiona już od ładnych kilku lat :-(.

Pozdrawiam
Ewa


Źródło: topranking.pl/1851/niegojaca,sie,rana,gronkowiec.php


Temat: Niegojąca się rana (gronkowiec?)


Dzień dobry!

Osoba z mojej rodziny została zarażona w trakcie operacji nogi gronkowcem
złocistym, szpitalną odmianą. Leży już prawie dwa miesiące w szpitalu, ale
leczenie antybiotykami nie pomaga, rana na podudziu nie goi się, a wręcz
powiększa się.


Trudne zakażenia (np. gronkowcem złocistym) leczy Instytut Immunologii i
Terapii Doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu.
http://www.iitd.pan.wroc.pl/otf/otf.html
Olga (już bez gronkowca)


Źródło: topranking.pl/1851/niegojaca,sie,rana,gronkowiec.php


Temat: Niegojąca się rana (gronkowiec?)

Olga napisał(a):


| Dzień dobry!

| Osoba z mojej rodziny została zarażona w trakcie operacji nogi gronkowcem
| złocistym, szpitalną odmianą. Leży już prawie dwa miesiące w szpitalu, ale
| leczenie antybiotykami nie pomaga, rana na podudziu nie goi się, a wręcz
| powiększa się.

Trudne zakażenia (np. gronkowcem złocistym) leczy Instytut Immunologii i
Terapii Doświadczalnej Polskiej Akademii Nauk we Wrocławiu.
http://www.iitd.pan.wroc.pl/otf/otf.html
Olga (już bez gronkowca)


Przepraszam, ale jak oni sobie z tym radzą? Skoro Wrocław, to zapewne
autoszczepionki, tak?

PS. Ciekawe tylko czemu nie u wszystkich te autoszczepionki się
sprawdzają. A poza tym, z tego co wiem, do zastosowania
autoszczepionki, też istnieją przeciwwskazania.

Pozdrawiam,
Maja


Źródło: topranking.pl/1851/niegojaca,sie,rana,gronkowiec.php


Temat: Upadek szpitala przy Wołoskiej
Upadek szpitala przy Wołoskiej
Zakazonych gronkowcem na oddziale neurochirurgii szpitala MSWiA 5 lat temu bylo
9 pacjentow, przezyl tylko moj ojciec ale za cene 18 operacji, 3 -krotnej
amputacji nogi i wielu innych bardzo powaznych chorob, ktore wynikaly z
niedbalstwa i braku kompetencji lekarzy operujacych. Oddzial przed remontem byl
siedliskiem bakterii, wiele razy interweniowalismy w Sanepidzie. Operacje caly
czas byly wykonywane i przy okazji jednej z nich wszczepiono mojemu ojcu
zoltaczke, ktora doprowadzila do marskosci watroby. W konsekwencji tych zakazen
umarl, ale my tego nie zostawimy bez echa.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,752,59173810,59173810,Upadek_szpitala_przy_Woloskiej.html


Temat: Wygram ta walkę............
Nie, Babcia wylądowała w szpitalu ze złamaną nogą. Lekarz, (z licznymi
tytułami) zrobił jej autorską operację nogi, dzięki której........nie chodzi.
Liczne zakażenia o mały włos nie pozbawiły Jej życia. Leczenie antybiotykami
nie dawało rezultatów. Nie radziły sobie z gronkowcem i dodatkowo zwiększały
grzybicę. Srebro było jej ostatnim ratunkiem. Inaczej prawdopodobnie by zmarła.
W pewnych przypadkach, kiedy tradycyjne leki nie działają naturalne środki są
ostatnią deską ratunku.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,578,33219474,33219474,Wygram_ta_walke_.html


Temat: Skutki uboczne cesarskiego cięcia
Dziewczyny mają rację co do skutków ubocznych po cesarce-możesz o tym poczytać w necie wystarczy wpisać w gooogle. JA POWIEM JAK TO WYGLĄDAŁO U MNIE-JESTEM 3 TYG po cięciu-też problemy ze wzrokiem. Operacja w znieczuleniu podpajęczynkówkowym, czyli od żeber w dół, w cudownym szpitalu w Nowym Mieście Lubawskim. Najpierw cewnik-nic przyjemnego ale bez tragedii, później kroplówki i znieczulenie-nic nie bolało. Operacja trwała ok 45min, najpierw czujesz ciepło w pośladkach i nogi robią się ciężkie, a znieczulenie obejmuje też trochę wyżej niż żebra, trochę byłam oszołomiona. Mycie brzucha(mówili mi po kolei co robią), później cięcie, wyciskanie dzieciaczka, szycie. Jeden szew-taki supełek:). Jazda na salę-trochę jak we śnie i leżenie pod kocami-trzęsło mną niesamowicie ok godziny. Dziecko na każde życzenie:). Zanim zaczęło schodzić znieczulenie, położne co chwilkę pytały, czy boli i czy podać leki-ketonal, dolargan, pyralgina-w zależności jak mocno boli. Leki dożylnie. Usiadłam po 12h, rano wstałam i się umyłam-nic strasznego-trochę boli, nie mówię, że nie. Tak jak megazakwasy;)! Powikłanie miałam jedno-jak odcięli supełek to odkryli krwiak-wyciskanie trochę bolało. Póżniej miałam torbiel z płynem surowiczym-też wycisnęli. W najgorszym przypadku by mnie znów otwierali, ale się obyło bez. Wypis w 3 dobie. Po tygodniu niecałym juz nic nie bolało przy chodzeniu i przewracaniu się na drugi bok. Ale prawda jest taka, że wszystko zależy od szpitala i od Ciebie-może być bez problemów, a może być i kiepsko. Chyba najgorsze jest zarażenie gronkowcem... A ja serdecznie dziękuję położnym ze szpitala w Nowym Mieście, pielęgniarkom noworodkowym i dr Biesiekierskiej! Dzięki nim mogę powiedzieć, że cesarskie cięcie i połóg po nim to nic strasznego:)!
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,548,93453501,93453501,Skutki_uboczne_cesarskiego_ciecia.html


Temat: Zwichniete biodro - gdzie zabieg na miesnie ?
Zwichniete biodro - gdzie zabieg na miesnie ?
No i stało się. Rok temu Oliwia miała podwichniete oba biodra i
dysplazje prawego. Teraz ma podwichniete prawe i dysplazje prawego
biodra (rzeczywiscie tą nogą słabiej rusza) ale podwichniecia głowy
kości udowej lewej sie nie spodziewałam bo ta noga fajnie ćwiczy ale
prostuje sie w nożyce też.

Neurolog polecił nam zabieg na 4 grupy miesni ale tak żeby pozostały
żywe - neurolog jest z CZech wiec jak poprosilismy o polecenie to
polecił nam polskojezycznego doktora z CZech - zabieg 3000 zł

Słyszałam dobrze o Krakowie od kilku osób. O Otwocku od jednej mamy.
O poznaniu róznie.
zależy mi na tym, żeby to był dobry lekarz który nie spieprzy i n
warunki eż w miare żeby dziecko nie wyszło z sepsą. Jestem w stanie
z subkonta opłącić zabieg oby jak najmniej cierpienia, powikłań.
NIestety przeszłyśmy za dużo w syfnych szpitalach - zakażenia
gronkowcem, błedy medyczne i drugi raz nie naraże dziecka.
Mam porównanie do kliniki niemieckiej gdzie operujemy oczy, do
opieki czeskiej gdzie mamy neurologa ale i do oddziału pediatrii w
TRzebnicy za Wrocławiem gdzie było czysto, dobrze, profesjonalnie i
dobra opieka medyczna wiec wiem że można.

Proszę polećcie z doświadczenia gdzie się udać - to jednak operacja
w narkozie wiec lepiej przejechać wiele km żeby sie nie przejechać

dzięki

jola mama Oliwii
smyki.pl/domeny/smyki.pl/oliwiasiemieniec/index.php?

p.s.
Oliwia ma mpdz 4 kończynowe spastyczne(nie siedzi, nie raczkuje, nie
przekreca sie, słabo trzyma głowę)ma padaczke, nie widzi, nie
mówi,nogi ma cholernie spastyczne, czesto prostuje krzyżuje - tu
nawet nie chodzi o efekty w przyszłości typu chodzenie ale o to żeby
nie cierpiała jak kość bedzie wysuwać sie coraz bardziej ponić
cholerny ból no i żeby można było pielegnować przewijac myć bo ponoć
po czasie bedzi ez tym problem

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,48158,101515237,101515237,Zwichniete_biodro_gdzie_zabieg_na_miesnie_.html


Temat: Gdzie zabieg na miesnie ? Zwichniete biodro dyspla
Gdzie zabieg na miesnie ? Zwichniete biodro dyspla
No i stało się. Rok temu Oliwia miała podwichniete oba biodra i
dysplazje prawego. Teraz ma podwichniete prawe i dysplazje prawego
biodra (rzeczywiscie tą nogą słabiej rusza) ale podwichniecia głowy
kości udowej lewej sie nie spodziewałam bo ta noga fajnie ćwiczy ale
prostuje sie w nożyce też.

Neurolog polecił nam zabieg na 4 grupy miesni ale tak żeby pozostały
żywe - neurolog jest z CZech wiec jak poprosilismy o polecenie to
polecił nam polskojezycznego doktora z CZech Junga - zabieg 3000 zł

Słyszałam dobrze o Krakowie Miklaszewskim od kilku osób. O Otwocku
od jednej mamy.
O poznaniu róznie.
zależy mi na tym, żeby to był dobry lekarz który nie spieprzy i n
warunki eż w miare żeby dziecko nie wyszło z sepsą. Jestem w stanie
z subkonta opłącić zabieg oby jak najmniej cierpienia, powikłań.
NIestety przeszłyśmy za dużo w syfnych szpitalach - zakażenia
gronkowcem, błedy medyczne i drugi raz nie naraże dziecka.
Mam porównanie do kliniki niemieckiej gdzie operujemy oczy, do
opieki czeskiej gdzie mamy neurologa ale i do oddziału pediatrii w
TRzebnicy za Wrocławiem gdzie było czysto, dobrze, profesjonalnie i
dobra opieka medyczna wiec wiem że można.

Proszę polećcie z doświadczenia gdzie się udać - to jednak operacja
w narkozie wiec lepiej przejechać wiele km żeby sie nie przejechać

dzięki

jola mama Oliwii
smyki.pl/domeny/smyki.pl/oliwiasiemieniec/index.php?

p.s.
Oliwia ma mpdz 4 kończynowe spastyczne(nie siedzi, nie raczkuje, nie
przekreca sie, słabo trzyma głowę)ma padaczke, nie widzi, nie
mówi,nogi ma cholernie spastyczne, czesto prostuje krzyżuje - tu
nawet nie chodzi o efekty w przyszłości typu chodzenie ale o to żeby
nie cierpiała jak kość bedzie wysuwać sie coraz bardziej ponić
cholerny ból no i żeby można było pielegnować przewijac myć bo ponoć
po czasie bedzi ez tym problem
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,29045,102688018,102688018,Gdzie_zabieg_na_miesnie_Zwichniete_biodro_dyspla.html


Temat: Cesarka - jak i gdzie? KRK
I wielka szkoda, że nie bierzecie pod uwagę
I wielka szkoda, że nie bierzecie pod uwagę szpitala im.
Żeromskiego. Moja żona rodziła tam syna niespełna 2 lata temu, a
wcześniej długo leżał na patologii. Mamy stamtąd dobre wspomnienia.

1. Musisz pamiętać, że wiele zależy od tego w jakiej kondycji będzie
dziecko po porodzie. Gdy moją żonę zszywali i przewijali, to położne
zaprosiły mnie do pokoju obok, gdzie dziecko było myte i badał je
wstępnie neonatolog. Następnie małego przewieźli do specjalnej sali
dla noworodków, gdzie został dokładniej zbadany i zaszczepiony. Żona
w tym czasie została przewieziona do sali poporodowej.

2. Żona miała znieczulenie ogólne, więc dość długo była mało
kontaktowa, ale Jakuba jej przywieźli zaraz po badaniu i zostawili
obok. Gdy tylko odzyskała w pełni świadomość, położne od razu dały
jej dziecko, aby przystawiała do piersi.

3. Na sali było 4 kobiety i powiem Ci, że to bardzo dobrze.
Szczególnie, jeżeli to Wasze pierwsze dziecko. Nigdzie się tyle żona
nie dowie, co na sali poporodowej od koleżanek. Owszem, niektóre
kobiety są mało towarzystkie i chcą samotności, ale większość
właśnie chwali sobie towaszystwo innych osób. Samotność może jest
dobra przez parę godzin, ale potem zaczyna być zwyczajnie nudno.

4. Ojcowie dzieci i rodzina mają wstęp na salę poporodową bez
ograniczeń. Trzeba tylko zachować rozsądek i nie przeginać. Innym
kobietom na sali to nie przeszkadza, bo do nich też przychodzą
partnerzy i siedzą całymi godzinami.

5. Gadanie o ranach pooperacyjnych, możliwości zakażenia itp. należy
między bajki włożyć. Po to operacje robie się w osłonie
antybiotykowej, a potem przeprowadza częste inspekcje rany
pooperacyjnej, aby ograniczyć możliwość zakażenia. To, że przyjdzie
ojciec do dziecka wiąże się naprawdę z niewielkim ryzykiem
zakażenia. Przyniesie na sobie banalne paciorkowce, a bać się trzeba
spasażowanego wielokrotnie szpitalnego gronkowca.

6. Nowe zalecenia (od kilku lat) każą bardzo szybko stawiać na nogi
kobiety po cesarce. Wszystko zależy od tego kiedy był poród. Ale jak
wcześnie rano lub w nocy, to już wieczorem tego samego dnia położne
będą pomagały żonie wstawać (bardzo ostrożnie).

7. Za wyjątkiem traktu porodowego, w Żeromskim jest obskurnie i
brzydko. Szpital po prostu wymaga remontu. Myślisz, że zwraca się na
to uwagę? Otóż niewielką. Wiesz co decyduje o tym, że szpital miło
się wspomina? Personel! W Żeromskim Położne to anioły. Super
kobiety, które są praktycznie na każde zawołanie. Podają dziecko,
jak trzeba to przewijają, same pilnują godzi mycia. Jeżeli kobieta
czegoś nie może lub nie chce (!) robić przy dziecku, to przynajmniej
w tych pierwszych dobach robią to za nią.

8. Nasze drugie dziecko przyszło na świat na Ujastku. Rodziliśmy
tam, bo Natalka była wcześniakiem i musieliśmy jechać do szpitala z
oddziałem intensywnej opieki neonatologicznej. Gdyby nie to,
bylibyśmy drugi raz w Żeromskim.
Ładny szpital, po remoncie, wszystko nowe. Sale dwuosobowe z
łazienkami. Ale: na suficie widziałem grzyb, w łazience pod
prysznicem również. Na korytarzy dwukrotnie widziałem na własne oczy
radośnie biegnącego karalucha. Położne, poza nielicznymi
przypadkami, z gatunku wiecznie niezadowolonych larw. Dokazują co
niemiara, ale żeby pomóc to nie ma chęci. Nadęte babszytle, które
potrafią tylko narzekać i być opryskliwe. Każdą współlokatorkę mojej
żony były w stanie doprowadzić do płaczu.

Podsumowując: zacznij brać szpital Żeromskiego pod uwagę.
Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,568,90355803,90355803,Cesarka_jak_i_gdzie_KRK.html


Temat: Śmierć nosi biały fartuch
Już do tego dochodzi:
"Nie przyjęli ciężko chorego, bo... za dużo kosztuje

Nieważne, co choremu dolega, ważne, ile za niego zapłaci Narodowy Fundusz
Zdrowia. O tym, że szpitale na Pomorzu coraz częściej kierują się tą zasadą, a
zapominają o dobru pacjenta, przekonał się na własnej skórze 30-letni Paweł z
Gdyni. Kilka tygodni temu ciężko poszkodowany w wypadku chłopak niemal otarł się
o śmierć. Przyjęcia odmówiły mu wtedy dwa trójmiejskie szpitale - Miejski w
Gdyni i Wojewódzki w Gdańsku.

Nie dlatego, że nie potrafią takich chorych leczyć, ale dlatego, że NFZ płaci za
nich dużo poniżej realnych kosztów. Jedno jest pewne - gdyby nie natychmiastowa
pomoc lekarzy z Kliniki Chirurgii Urazowej AMG w Akademickim Centrum Klinicznym,
Pawła już by wśród żywych nie było.

Oszczędzą na chorym

- Pacjent był w stanie wstrząsu toksycznego - przyznaje dr Andrzej Urbański,
tego dnia lekarz dyżurny. Wysoko gorączkował. Przez przebitą skórę na udzie
wystawała mu kość. Lekarze nie mieli wątpliwości - chłopak nie uniknie amputacji
chorej nogi. Co najmniej zdziwienie budzi w tej sytuacji reakcja lekarzy
gdyńskich i gdańskich.

- Od ortopedów w Szpitalu Wojewódzkim usłyszałem, że to nie mój rejon -
relacjonuje Paweł. - Gdy próbowałem protestować, bo rejonizacja już dawno nie
obowiązuje, a pacjent ma prawo wyboru szpitala, usta zamknięto mi jednym zwrotem
- "wolnych miejsc nie ma".

Zdaniem Małgorzaty Maj, zastępcy dyrektora ds. lecznictwa w Wojewódzkim -
niedoleczone stany septyczne powinien leczyć Miejski, bo Paweł był jego pacjentem.
Tymczasem chory nie chciał ponownie na tamtejszą ortopedię, bo miał stamtąd -
jak twierdzi - same przykre wspomnienia. Po raz pierwszy ratunku w tym szpitalu
szukał pod koniec czerwca.

- Zaczęło się od kropeczki na biodrze - wspomina Paweł. On, po złamaniu
kręgosłupa w wypadku samochodowym, z brakiem czucia w nogach, od dziesięciu lat
na wózku, wiedział, że to początek odleżyny. Próbował leczyć ją w przychodni, bo
Szpital Miejski nie chciał go przyjąć.

- Zlitował się dopiero, gdy zacząłem gorączkować - zastrzega Paweł. Nikt jednak
nie informował go o stanie zdrowia, personel traktował obojętnie. W końcu Paweł
wypisał się na własne życzenie. O powtórnym przyjęciu do szpitala - jak twierdzi
- nie było mowy.

- Mimochodem usłyszałem, że jestem "za drogi" - z goryczą przyznaje chłopak.
O tym, że pacjenta odesłać nie wolno, przekonany był prof. Jerzy Lasek -
kierownik Kliniki Chirurgii Urazowej. Dzięki operacji, zabiegom w komorze
hiperbarycznej, bardzo drogim antybiotykom - lekarzom udało się uratować Pawłowi
życie.

- Gdy w grę wchodzi życie ludzkie, lekarze nie mogą liczyć pieniędzy -
przekonuje prof. Lasek. Nie da się jednak ukryć, że wiosną tego roku Klinika
Chirurgii Urazowej była już "wyznaczona" do likwidacji, bo była jedną z tych,
które przysparzały ACK najwięcej długów. Za chorego z wypadku - z urazami wielu
narządów NFZ płaci 4 tys. zł, a jego leczenie kosztuje pięć razy więcej. To
stawia lekarzy przed zbyt trudnym wyborem.

Kalkulują, czy się im opłaca

Rozmowa z Jadwigą Styczeń, rzecznikiem praw pacjenta przy pomorskim oddziale NFZ

- Zbulwersował Panią przypadek Pana Pawła?
- Ogromnie. Ze smutkiem muszę jednak przyznać, że znam więcej takich przypadków.

- Czy szpital ma prawo odmówić przyjęcia chorego?
- Teoretycznie nie ma prawa. W praktyce coraz częściej pacjenci są już od progu
szpitala odsyłani z niczym. Pacjent słyszy - "powikłań nie leczymy", "my się tym
nie zajmujemy", " zaropiałych nie przyjmujemy". Odsyłani są nawet chorzy, którzy
chcą się tylko zapisać w kolejkę, gotowi posłusznie czekać na operację nawet
kilka miesięcy.

- A jak chory się upiera? To otrzymuje informację - "nie ma miejsc". Co Pani na to?
- Gdy przyjmuję takie skargi pacjentów, czuję się bezsilna. Nie mam wątpliwości,
że racja w takich przypadkach leży po ich stronie, ale nic nie mogę zrobić.
Fundusz nie ma narzędzi, by zmusić szpitale, żeby z takich praktyk zrezygnowały.
Zostaliśmy pozbawieni "zębów", jeśli chodzi o funkcje kontrolne. Mamy pełną
świadomość, że kolejkowe listy na operacje, które szpitale mają obowiązek
przekazywać do oddziałów NFZ, są niewiarygodne. Nie jesteśmy w stanie sprawdzić,
czy szpital naprawdę nie ma wolnych łóżek, czy to tylko wykręt? Wydział Kontroli
ma minimalne uprawnienia, ograniczone tak naprawdę do dokumentacji. Kwestie praw
pacjenta w jego regulaminie pominięto, pozostaje nam więc tylko "łagodna
perswazja", przekonywanie, prośby kierowane do dyrekcji szpitali.
Coraz więcej placówek chwali się jednak posiadaniem certyfikatu ISSO,
akredytacji Centrum Monitorowania Jakości w Ochronie Zdrowia. To chyba
zobowiązuje. I to właśnie osoby, które się do nas zgłaszają, bardzo często
podkreślają. U progu szpitala wisi tablica "szpital przyjazny chorym", a chorzy
są z niego "wyganiani".

- Jacy chorzy?
- Głównie z powikłaniami po operacjach, z przewlekłym zapaleniem kości wskutek
zakażenia bakteriami, choćby gronkowcem. Coraz częściej szpitale zaczynają
kalkulować, czy zarobią, czy stracą na konkretnym chorym.

- A co się stanie, jak przekształcą się w spółki?
- Choć jestem za komercjalizacją, bo uważam, że szpitale spółki będą lepiej
zarządzane, to obawiam się, że wtedy pacjentów spotka dramat. Nieliczne prywatne
szpitale, które już mamy, wybierają procedury "lekkie, łatwe i przyjemne". Nigdy
nie przyjmą za to pacjenta "kłopotliwego"."

Źródło: forum.gazeta.pl/forum/w,180,87404426,87404426,Smierc_nosi_bialy_fartuch.html